Strona:Poezye (Odyniec).djvu/563

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ani orzeł, ani sokół
Większy dziw dla oczu.

Oba oni wiecznie sami
W sferach burz i gromu;
Tyś, ptaszyno, zawsze z nami,
W przyjacielskim domu.

Tam się na nich strzelec zbroi,
Ptaki ich lękają;
Tu się ciebie nikt nie boi,
A wszyscy kochają. —

Ty więc wzajem, Jaskółeczko!
Czuj, co my dla ciebie,
A piosneczka za piosneczką
Przyjdą same z siebie.

I sąd o nich niech nie budzi
Obaw twéj skromności!
Znajdzie zawsze cześć u ludzi,
Kto wart ich miłości.

1868.