Strona:Poezye (Odyniec).djvu/413

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


STRZELEC W ALPACH.

Z SZYLLERA.




„Nie chcesz–li już paść swéj trzodki,
Tak niewinnéj, tak łagodnéj,
Co skubiąc kwiateczek słodki,
Igra po łączce nadwodnéj?“... —
— „Puść mię, matko! puść na łowy!
Puść na góry, na dąbrowy!“ —

— „Nie chcesz–li już w wieczór letni,
W cieniu drzewa, nad strumieniem,
Na pasterskiéj grając fletni,
Ze słowiczém walczyć pieniem?“ —
— „Co mi fletnie?... Kij wierzbowy!
Puść mię, matko, puść na łowy!“ —

— „Któż mię wesprze, kto wspomoże,
Gdy ty nie chcesz wspierać matki? —
Dziko, zimno tam na górze,
Ni ogródka, ani chatki!“ —