Strona:Poezye (Odyniec).djvu/302

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


W DZIEŃ POGRZEBU MARYI POTOCKlÈJ.




Pięknaś była, o! duszo przeczysta!
I twym ziomkom świtałaś jak zorza!
Tak im jasna, i tak promienista
Z myśli twoich świeciła myśl Boża.

Kto ich promień raz przejął swą duszą,
Kto w głąb twojéj raz sięgnął oczyma,
Łzy się może z ócz jego osuszą,
Lecz czci dla cię do grobu dotrzyma. —

Cóż zrobiła? spytacie niektórzy,
Cicha, skromna, a zgasła za młodu? —
O! pytajcie, co zrobił brzask zorzy,
Nim go chmury zaćmiły u wschodu?

Ile ptasząt swój śpiew zanóciło,
Ile ziół, ile kwiatów podrosło.
Ile oczu się ze snu zbudziło,
Ile modlitw ku Niebu się wzniosło?