Strona:Poezye (Odyniec).djvu/296

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


NA ŚMIERĆ DZIECKA.




Niewinne dziatki! o! jak was tam wiele
W przybytku Niebios, pomiędzy Świętemi!
Jakie tam musi być wasze wesele,
Gdy go nie mąci żadna pamięć ziemi! —

Któż z ludzi zgadnie, dla jakiéj przyczyny
Bóg was na świecie stworzył nie dla świata?
Lub czy za ojców zasługi, czy winy,
Śmierć wasza była kara, czy zapłata?

Czy ją tu po was przysłano tak wcześnie,
By was rodziców nie skalały grzechy?
Czy by tu po was płaczących boleśnie
Zwrócić na drogę Niebieskiéj pociechy?

Któż z ludzi zgadnie? — Ale biada temu,
Kto w tym największym smutku i niedoli,
Nie zada pytań sumieniowi swemu,
I nie zrozumié wyższéj Bożéj woli!