Strona:Poezye (Odyniec).djvu/281

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


DO TEGÓŻ.

(W dzień jego prymicyi, 11 Czerwca, 1855 r.).




Chwała na wysokości Bogu! a na ziemi
Pokój ludziom, co idą drogami Bożemi,
Niosąc swój krzyż i brzemię do wieczności progu!
Pokój — nie śmierci w grobie, ale życia w Bogu!

Syxtusie! tyś dziś stanął na téj świętéj drodze;
Dziś Bóg cię przyjął między sługi Swe, a wodze
Nas, błądzących po świata rozdrożach; — dziś chwała
Panu na wysokości, z ust twoich zabrzmiała
Przed ołtarzem i ludem; dziś sam w ręku twojém
Chrystus stał ci się żywym chlebem i napojem,
I dał moc dłoni twojéj, na spółbliźnich czoła
Rozlać błogosławieństwo Nieba i Kościoła!

Cześć więc na wysokości Panu! cześć i dzięki!
Za każdy kielich łez twych; za każdy krzyż męki
Życia twojego, w sercu, i w myśli, i w duszy!
Boś się obmył w boleści; boś się wzmógł w katuszy;
Boś ogniem skruchy ducha wypalił swe grzechy;
Boś zdobył sam, i odtąd masz nieść skarb pociechy
Nam, grzesznym braciom twoim, mdlejącym od znoju,