Strona:Poezye (Odyniec).djvu/215

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


II.

(Po powrocie z Wezuwiusza).




O! dzięki ci! Jam dzisiaj sam, i moja dusza
Była najbliżéj Nieba, najwyżéj nad ziemią! —
Przy tobie — na wierzchołku ścian Wezuwiusza,
Nad otchłanią — gdzie w głębi ognie piekieł drzemią
Po nad ziemią — co zda się jak raju obrazem;
Po nad morzem — zwierciadłem blasku i obwodu
Najpiękniejszego nieba: na którém zarazem
Słońce gasło, a xiężyc wznosił się od wschodu;
Sród jakby zlanych w jedno tych cudów przyrody:
Nieba, ziemi, powietrza, i ognia, i wody,
I w obec jak symbolu dziejowych kolei
Przeszłości świata — chwały i ruin — Pompei:
Stać przy tobie — najwyższym wieszczu swego wieku,
Stać jako przy najmilszym na świecie człowieku,
Czuć uścisk dłoni twojéj, serca twego bicie,
Gdy jeden płaszcz dla obu służył za okrycie,