Strona:Poezye (Odyniec).djvu/213

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


DO ADAMA MICKIEWICZA.

I.

(Z okoliczności wyrażonéj w texcie).




Ty mi zazdrościsz, że na sercu mojém
Siadł robaczek Święto–Jański;[1]
Ty, na którego, jak ognistym zdrojem,
W natchnieniu spływa duch Pański!

Ty, od którego, jak krąg aureoli,
Bije blask Prawdy i chwały,
By serca braci, w smutku i niedoli,
Gwiazdę nadziei w nim miały!

O! uznaj raczéj, że przy twoim boku,
Któryś jest natchnień mych źródłem,
Drobny ten świetlik, ledwo widny w mroku,
Istném méj sławy jest godłem.


  1. W okolicach Rzymu, i zapewne gdzieindziej we Włoszech, mnóstwo jest latających świetlików, które zaczynają latać o zmierzchu.