Strona:Poezye (Odyniec).djvu/173

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    Cóż nada, że słońce opatrzne na niebie
    Wyiskrzą blask twórczych promieni?
    Kir chmury burzliwéj zagarnął je w siebie,
    Grom z wichrem panują w przestrzeni.

    I z czarnych chmur łona jak śmierci nasiona,
    Sypnęły się grady ziarniste.
    O! biedny skowronku! gdzież dla cię ochrona?
    O! biada wam, łany kłosiste!

    A z nich ci to przecież, rolniku! brać trzeba
    Wzór wiary i męztwa w niedoli.
    Skowronek po burzy znów — leci pod nieba,
    Kłos z ziemi się dźwiga powoli.

    A tobież z rozpaczą, w krzyż składać ramiona,
    Jak ten, co snem wiecznym już drzemie? —
    Dłoń tylko śród pracy ku Niebu wzniesiona,
    Miłosierdzie ściąga na ziemię.

    1867.