Strona:Poezye (Odyniec).djvu/109

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Lubisz, Alinko! w porankach Maju,
W rozkosznych bawiąc Giełwanach,[1]
Biegać po łąkach, igrać po gaju.
Lub zbierać kwiatki po łanach. —

Maj to był właśnie — ledwie jutrzenka
Rozlała blaski i wonie,
Gdy jak ty piękna, jak ty maleńka,
Biegła dziewczynka przez błonie.

I znać że spieszno było niebodze.
Że pełna żalu, czy trwogi. —
Aż gdzie drewniany krzyż stał przy drodze,
Pod krzyżem siedział ubogi.

„Pan Jezus z tobą! dziewczynko miła!
„Gdzie to tak spieszno? i czego? —
„Uczcij krzyż Pański! — Bóg pomoc zsyła
„Tym, co jéj proszą u Niego.“ —

Na taki widok, na głos staruszka,
Dziewczynka nagle się wstrzyma,
I łzy otarłszy końcem fartuszka,
Mierzy go długo oczyma.

A starzec znowu: „I cóż tak stoisz,
„Tak patrzysz? — Zkąd te łzy twoje? —
„Czy czego żądasz? — czy się mnie boisz?“ —
— „Ja się ubogich nie boję.


  1. Wieś w powiecie Wileńskim.