Strona:Poezje Wiktora Gomulickiego.djvu/186

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


24.

Trzykroć nie! bo wiesz przecie, że ciążą nad światem
Prawa (ach! któż mi powie: szatańskie czy boże?)
Co rządzą i piorunem i gwiazdą i kwiatem,
I których ludzka siła przełamać nie może,
Prawa, co każą, wyższej posłuszne mądrości,
Orłom dążyć do słońca, sercom — do miłości.

25.

Wiesz to, a więc dla bliźnich bądź wyrozumiały,
Nie dziw się motylowi gdy całuje różę,
I choćby prezesowa w swojej piersi białej
Pod osłoną batystu kryła pragnień burze,
I choćby próg sypialni przebiegła marzeniem —
Na jej główkę maleńką nie rzucaj kamieniem.

26.

Są tacy, co z miłości szydzą — tym nic wierzcie;
Komu uczucie w piersiach zgorzkło i zwiędniało,
Ten ludzi przeklnie, Boga zaprzeczy, a wreszcie
Ukocha... psa. Pozornie inną miłość ciało,
Inną ma duch, lecz prawdą jest, że związek ścisły
Niewidzialnemi nićmi z duchem wiąże zmysły.