Strona:Poezje Wiktora Gomulickiego.djvu/113

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wre bal w mieszczańskim salonie,
Wesołość twarze spromienia,
A biedny fałszerz obchodzi
Smutne ostatki.. sumienia!