Strona:Poezje Wiktora Gomulickiego.djvu/109

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


OSTATKI.


W górę kielichy!
Dzisiaj ostatni dzień szału!
Wprzód zanim surowe mnichy
Obwieszczą śmierć karnawału
I post rozpocznie się cichy —
W górę kielichy!

Z użyciem śpieszyć potrzeba,
Bo gaśnie uciech ognisko;
Daleka droga do nieba,
A do rozkoszy tak blizko!

Jutro... Lecz co nam do jutra!
Dziś bądźmy zadowolnieni;
Człowiek sam stwarza obecność,
Przyszłości nikt nie odmieni!

Wejdźmy... Salonik bezżeńca
Wszystkim, jak zajazd, otwarty;
Pełno tu wrzawy i dymu,
Na stołach wino i karty.

Gospodarz śmiechem i pieśnią
Ożywia biesiadne koło;
Wesołe ma w ustach słowa,
Lecz duszę ma niewesołą.