Strona:Poezje Kornela Ujejskiego.djvu/371

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


4.

Aniołeczku! liljo biała!
Czegoś tak mi osmutniała,
Od jakiego snu?
O! choć duszą wniebowzięta
Tyś z raju jak my wyklęta
Boś ty Polką tu.

Liljo, liljo! — na dolinie
Gdzie krew nasza strugą płynie
Zeszłaś wiotko ty,
Lecz we smutku tyś się zgięła.
Bo na ciebie krew bryzgnęła,
Krew i sierot łzy.

I krew, co twe łono pali.
Chcesz opłukać we łzy fali,
A więc płacz i cierp!
Czysta zbroja może trwalsza,
Lecz ta świętsza i wspanialsza.
Co ma rdzę i szczerb.

Siostro moja! niech więc razem
Będzie modlitwy wyrazem
Pieśń moja, twój płacz ;
Każdy hymn, co ja wypieśnię
Na różańcu ty boleśnie
Łzą jak perłą znacz.

A gdy takie modły nasze
Jak ofiarną złożym czaszę
Jehowie u nóg,