Strona:Poezje (Władysław Bełza).djvu/245

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Z WYGNAŃCZYCH PIEŚNI.


Ecce dolor.

Jęcząc w niewoli przez długie lata,
Martwi dla siebie, zmarli dla świata —
Napiętnowani hańby sromotą,
Powolni katom co nas tak gniotą,
Bez tchu i czucia, odarci z cześci,
Powstańmy dzisiaj mocni w boleści!
Otrząśmy z siebie całun grobowy!
Na hańbę ludom — tam do Jehowy
W naszem wdowieństwie wznieśmy krzyk głośny!
A może przecie Bóg przelitośny
Naszej się wielkiej skargi użali,
I sługi grzechu w prochy obali!
Moc jego tylu wiekami czczona,
Wiodła na wrogów dłonią Samsona!
Od jego słowa drży ziemska pycha;
Rozpadły w gruzy mury Jerycha —
On i o lichym płazie pamięta:
A ludom daje wolność — i pęta!

∗             ∗

Zmiłuj się! zmiłuj Panie nad Pany!
Na ołtarz Tobie nasze kajdany!
Gdy innych ofiar dziś nam nie stanie,
Składamy Panie!