Strona:Poezje (Władysław Bełza).djvu/146

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Zdartą z wdowy i sieroty,
Moją kiesę przyjął bank —
Za pieniężne me obroty
Późne lata złożą dank.
Wzniosłem pałac okazały,
Przy królewskim mógłby szklić!
I dożyłem kresu chwały
Jak karmazyn winien żyć!

Wreszciem skończył — dziatek grono
Opłakało ojca zgon.
Sześciu końmi mię ciągniono,
I w największy bito dzwon.
A w tych dniach będzie w gazecie:
„Wdowo — przestań boleść kryć —
Płacz sieroto — biedne dziecię,
Wasz dobrodziej przestał żyć!”