Strona:Poezje (Władysław Bełza).djvu/120

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Do łabędzi podobne przed oczyma memi,
Snuły się cicho statki z żaglami śnieżnemi;
Statki Holendrów, panów północnego morza —
Nademną słońce siało promieniem swem złotem.
I białe chmurki lazur pruły szybkim lotem,
I wieczna jaśniała zorza!

A wonna róża kwitnąca płomiennie,
W falach się morskich kąpiąca codziennie,
Niebo i morze, nawet serce moje,
Szeptały zgodnie tych słów tylko dwoje:
„Kocha go! — Ona go kocha!”