Strona:Poezje (Władysław Bełza).djvu/043

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


AKT I.

(Starożytna kommata z wejściem wolnem na podwórzec zamkowy).

SCENA I.
KARLIŃSKI, ZAREMBA, STADNICKI i Szlachta.
KARLIŃSKI.
Więc Zygmunt przeszedł? a mówże nam wasza.
ZAREMBA.
Gorącą prawie mielibyśmy kaszę.
Jam z razu poczuł ze coś źle się dzieje;
Wołam na swoich: „trza tu działać siłą
Bo zły jak widzę w tem kole wiatr wieje.”
Ano — z porządku opowiem jak było.
Skoro już stanął poczt ziem i powiatów,
I elekcyjny sejm został otwarty,
Hetman Zamojski o buławę wsparty,
Rzekł: „aż dwóch mamy na tron kandydatów —
Królewicz szwedzki i rakuski książę,
Obaj cnót wielkich, każdy z męstwa słynie.
Lecz do pierwszego nić dziejów nas wiąże,
Bo w jego żyłach krew Jagiełłów płynie.
Jego podaję — bo on z krwi nam drogiej,
Na tron królewski jako kandydata!”
— Byłby wraz przeszedł, gdyby nie prywata,
Co jako ślimak pokazała rogi.
Bo pan Zborowski z ansy do hetmana
Krzyknął — a za nim jurgieltników gardła:
„Precz z tym Szwedzikiem! Maksymilijana
Na tron prosimy!” — Bracia się rozdarła