Strona:Poezje (Władysław Bełza).djvu/013

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I.


„Powstanie z kości naszych — mściciel.”

Pod Krakowem trzy mogiły,
Niby trzy strażnice;
Dwóch wojaków przytuliły,
A trzecią dziewicę.

Pod Krakowem trzy kurhany,
Niby trzy przedmurza,
Patrzą na kraj ukochany,
Skąd mu grozi burza.

Pod mogiłą Krakusową,
Płyną Wisły fale —
Nad nią dąb omszałą głową,
Potrząsa wspaniale.

Ej, ty naszych siół patronie,
O czem dumasz dębie?
Czemu patrzysz w Wisły tonie,
Przezierasz jej głębie?

Ni tam Boża dłoń rzuciła,
Korali na fale —
Chyba naszą krew zmieniła,
W czerwone korale.