Strona:Poezje (Gaszyński).djvu/189

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
JASKÓŁKI.
(NAŚLADOWANIE Z BERANŻERA.)




Młody wojownik, pośród obcej ziemi,
Śród obcych ludzi dręczony niewolą,
Usiadł, zajęty myślami tęsknemi
Nad losem ziomków i swą własną dolą.
A w tem jaskułki gromadą leciały —
Młodzian rzekł ku nim z wyrazem boleści:
«Wyście zapewne nad Polską bujały;
«Jakież mi ztamtąd przynosicie wieści?

«Jedna z was może, w tejże okolicy
«Przy moim domu gniazdko ulepiła,
«Przy owym domu nad brzegiem Pilicy,
«Gdzie gaj tak piękny, dolina tak miła. —
«Tam czuła matka łzy codziennie leje,
«Myślą powrotu mojego się pieści,
«Nadzieją żyje i traci nadzieję:
«Jakież o matce niesiecie mi wieści?

«Możeście były i nad brzegiem Wisły,
«Kędy mnie serce utęsknione woła —
«Gdzie pierwsze szczęścia promienie mi błysły,
«Gdziem poznał miłość w spojrzeniu anioła!
«Czyliż pamięta o mnie moja miła?
«Czyż, gdy z zachodu wietrzyk zaszeleści,
«Tęskliwe ku mnie westchnienie posyła?
«Od mej kochanki jakież macie wieści?

«Gdzież przyjaciele, co ze mną niestety!
«W jednych szeregach za wolność walczyli;
«Biegną z zapałem na wrogów bagnety,
«A ja bezczynny gnuśnieję w tej chwili[1]

  1. Wiersz ten pisano przed wzięciem Warszawy zaraz po wejściu do Prus z korpusem Jenerała Giełguda.