Strona:Podróże Gulliwera T. 2.djvu/120

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


pomocą byłem w stanie odpowiadać na wszystkie pytania które mi jego Królewska Mość zadawał przez całą blizko godzinę. Ja mówiłem po balnibarbsku, a mój tłomacz przekładał moje słowa na język luggnaggski. Król upodobał sobie w mojem towarzystwie i lubił bardzo rozmawiać ze mną; kazał swojemu Blifmarklubowi albo szambelanowi, ażeby urządził mieszkanie dla mnie i mego tłomacza przy dworze i żeby mi dostarczał pewnej ilości żywności: jakoż dostałem to wszystko i jeszcze codzień worek złota na mniejsze wydatki. Trzy miesiące byłem w tym kraju, a to jedynie dla zadosyć uczynienia życzeniom Króla, który bardzo był dla mnie łaskawy, wiele mi dobrodziejstw wyświadczył i bardzo korzystnych uczynił propozycyi, dla nakłonienia mnie ażebym na zawsze został w jego kraju. Lecz daleko roztropniejszem i sprawiedliwszem zdawało mi się być, wrócić do mojej ojczyzny i na łonie mojej familji pozostałe dni życia przepędzić.

Podróże Gulliwera T. 2 str 120.png