Strona:Podróże Gulliwera T. 1.djvu/320

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

mogłem zapomnieć o mojej drogiej familji w Anglji. Życzyłem sobie także być między ludźmi, z którymi bym mógł żyć jak z równymi sobie, gdziebym mógł chodzić wszędzie bez bojaźni abym nie został jak żaba lub mały piesek podeptany. Lecz moje uwolnienie przyszło prędzej niżelim się mógł spodziewać, a to sposobem nadzwyczajnym. Cały ten wypadek chcę ze wszelkiemi szczegółami jak najdokładniej opowiedzieć.

Na początku trzeciego roku mojego pobytu w tym kraju, ja i Glumdalklitch towarzyszyliśmy Królowi i Królowej w jednej dalekiej podróży do południowych granic państwa. Jak zawsze tak i tą razą wożono mnie w podróżnem pudle, wygodnym 12 stóp objętości mającym gabinecie. Matę moją która mi także w podróżach za łóżko służyła, przymocowano jedwabnemi nitkami do powały, ażebym mniej czuł mocne trzęsienie, kiedy mnie, na moje życzenie, służący konno woził. Kazałem stolarzowi ażeby w powale wydrążył dziurę dla wpuszczania swieżego powietrza, tak, że ją za pomocą zasuwki zamknąć i otworzyć mogłem.

Przy końcu naszej podróży, Król chciał kilka dni zabawić w jednym pałacu niedaleko miasta Flanflasnic, sześć mil od morza odległego. Ja i Glumdalklitch byliśmy mocno sfatygowani; ja byłem cokolwiek niezdrów, ona zaś tak była osłabioną, że wychodzić nie była wstanie.

Mając nieprzezwyciężoną chęć widzieć morze którem jedynie wolność odzyskać mogłem, udawałem jakbym daleko był słabszym niż było w istocie