Strona:Podróże Gulliwera T. 1.djvu/266

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Kobieta jedna miała raka na piersi okropnie zapuchłej i tak ogromnych dziur pełnej, że w niektórych cały mógłbym się wygodnie zmieścić. Jeden miał wole wielkie jak pięć wańtuchów, drugi chodził na drewnianych nogach 20 stóp wysokich. —

Najobrzydliwszem zaś ze wszystkiego był niezliczony owad uwijający się na odzieży tych nieszczęśliwych; członki tego owadu mógłem gołem okiem doskonalej rozpoznawać niżeli europejskich za pomocą mikroskopu, i wyraźnie widziałem że pysk mają podobny do ryja świni. Były to pierwsze które tu widziałem i miałem wielką chęć anatomicznie je rozbierać; ale nieszczęściem zostawiłem był instrumenta na okręcie; widok zaś tych zwierząt był tak odrażający, że mi się aż mdło zrobiło.

Oprócz wielkiego pudła zwyczajnego mojego mieszkania, kazała Królowa zrobić dla mnie mniejsze 12 stóp kwadr. objętości i dziesięć wysokości mające, które w podróży było daleko wygodniejsze i na kolanach mojej piastunki lepiej pomieścić się mogło. Zrobił go ten sam rzemieślnik co się sporządzeniem pierwszego tak zaszczytnie był odznaczył. Miało formę czworoboku; trzy jego ściany miały po jednem oknie dla bezpieczeństwa opatrzonem kratami, a w czwartej były dwa skóble do przeciągnienia rzemieni, któremi służący co mnie nosił, pudło do swego ciała przywiązywał. Tym sposobem towarzyszyłem Królowi i Królowej, oglądałem ogrody i oddawałem wizyty, kiedy Glumdalklitch nie była przy zupełnem zdrowiu. Dworzanie bowiem bardzo mnie szacowali i kochali, co przychylności Króla ku