Strona:Podróże Gulliwera T. 1.djvu/260

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


mojego pokoju i chciałem jeść kawałek ciasta na śniadanie, gdy ze dwadzieścia os wleciało do mojego mieszkania, brzęcząc jak tuzin muzykantów. Jedne rzuciły się na ciasto unosząc je kawałami, inne koło twarzy i głowy mojej chciwie się uwijały i swemi strasznemi żądłami wielkiego strachu mnie nabawiały. Wstawszy, wyjąłem noża i śmiało atakowałem je w powietrzu. Cztery z nich zabiłem, a gdy drugie uciekły okno moje zamknąłem. Te owady były wielkie jak kuropatwy: wyciągnąłem zabitym żądła, które miały długość 1½ cala i proporcyonalną grubość. Schowałem je troskliwie i z innemi osobliwościami pokazywałem je potem w Europie. Trzy z nich podarowałem szkole w Gresham, czwarte dla siebie zatrzymałem.

Podróże Gulliwera T. 1 str 260.png