Strona:Podróże Gulliwera T. 1.djvu/041

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


przy akademji w Laputa, są wystawieni jako ludzie którzy z powierzchownemi tylko znajomościami matematycznemi, porywają się do tworzenia i wydoskonalania planów mechanicznych już to przez fantazyą, już przez obłęd umysłu. Za czasów Swifta wiele ludzi tego rodzaju, nadużywało łatwowierności nieumiejętnych, rujnowało ich na majątku, i opóźniało postęp nauki. Okrywając śmiesznością tych układaczy projektów, z których jedni zbyt zaufani w niedokładnych swych znajomościach, sami się oszukiwali, drudzy byli po prostu oszustami, Swift nienawidzący ich, bo oni to byli przyczyną strat poniesionych przez stryja jego Godwina, wziął niektóre myśli, a może i cały pomysł, z Rabelaisa z księgi V, 23 rozdziału, w którym Pentagruel zastanawia się nad zatrudnieniami dworzan kwint-essencyi królowej Entelechji.

Swift, wyśmiał także professorów nauk spekulacyjnych, których przedmiotem badań, była tak w ówczas zwana Magia fizyczna i matematyczna, na żadnych pewnych nieoparta prawidłach, nie wskazana ani stwierdzona doświadczeniem, chwiejąca się pomiędzy umięjętnością i mistycyzmem. Do niej należała Alchimia, robienie figur bronzowych gadających, ptaków drewnianych latających, proszków sympatycznych, balsamów któremi nie ranę ale broń co ją zadała smarowano, flaszeczek essencyi którą całe morgi ziemi umierzwić można, i innych tym podobnych dziwów, pod niebiosa wynoszonych przez oszustów, którzy, na nieszczęście znajdowali takich co im wierzyli. Machina owego professora z Lagado, mająca służyć do przyspieszenia postępu nauk spekulacyjnych, i do pisania dzieł we wszelkich przedmiotach bez pomocy talentu i nauki, rzuca śmieszność na sztukę wynalezioną przez Rajmunda Lullus, a wydoskonaloną przez mądrych jego kommentatorów, lub