Strona:Podróże Gulliwera T. 1.djvu/040

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


co pytał, on to pytanie kręcił i obracał w kółko po swojej głowie nim się nareszcie zdobył na odpowiedź.“[1] (Swift mówiąc to kreślił sobie kółka po czole).

Podróże Gulliwera T. 1 str 040.jpg

Lecz, chociaż Swift ubliżył może uszanowania jakie się należało jednemu z największych gieniuszów owego wieku, i chociaż wkilku pismach swoich, lekce sobie ważyć zdaje nauki matematyczne, w Gulliwerze jednak satyra ma raczej na celu nadużycie tych umiejętności niżeli je same. — Układacze projektów,

  1. Dziekan opowiadał także o Newtonie, że raz służący tegoż oznajmiwszy mu iż obiad już był na stole, niemogąc się doczekać pana swego, wrócił i znalazł go siedzącego na drabinie przy jednej z szaf Biblioteki; na jednej ręcę opartą miał głowę a w drugiej trzymał książkę, i tak był w myślach pogrążony, iż służący po trzykroć nań wołając nie mógł go się dobudzić, aż nareszcie zmuszony był dotknąć się go, aby przerwać to głębokie zamyślenie. — Służący ten wykonywał w rzeczy samej urząd „Budziciela.“