Strona:Podróże Gulliwera T. 1.djvu/039

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


służyć do powszechnego użytku i publicznego dobra. Intrygi i zepsucie dworu europejskiego, są w oczach takiego króla równie w skutkach swych niegodziwe jak wzgardy godne w pobudkach. Nagłe przejście Gulliwera z Lilliput, gdzie był olbrzymem, do rodu ludzi środ których karłem jest tylko, dobre sprawuje wrażenie. Też same pomysły znowu się powtarzają, ale rola opowiadajęcego zostawszy odmienioną, z innego na nie zapatrujemy się stanowiska, tak, iż to jest więcej rozwinięciem niż powtórzeniem.

Kilka miejsc w opisie dworu w Brobdingnag, mają być wymierzone na damy dworu Londyńskiego, dla których Swift nie miał być z nadzwyczajnem uszanowaniem.

Arbuthnot, sam uczony, ganił podróż do Laputy, dostrzegał zapewne rzuconą w niej śmieszność na towarzystwo królewskie. Pewno że są w niej miejsca wymierzone przeciw najpoważniejszym filozofom owego wieku. Utrzymują nawet iż jedno ściąga się do Newtona. — Owa przygoda z krawcem który wyrachował talią Gulliwera zapomocą półkola, i wziął mu miarę kreśląc figurę matematyczną, a potem przyniósł mu suknie bardzo źle i jak nie dla niego zrobione, ma się ściągać do omyłki drukarza, który dodawszy jedną cyfrę do rachunku astronomicznego Newtona tyczącego się odległości ziemi od słońca, powiększył ją do nieprzeliczonego stopnia. Przyjaciołom Swifta zdowało się także że myśl budziciela[1] (Flapper) podało mu zwykłe Newtonowi roztargnienie. Dziekan mówił raz do Drydena Swifta, że „sir Isaac był najnudniejszym w świecie człowiekiem w rozmowie. — Kiedy go kto o

  1. Flapper z urzędu swego obowiązany budzić umysły znakomitych w Lapucie osób.