Strona:Pl Poezye t. 1 (asnyk).djvu/079

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    WIECZYSTE PIĘKNO.



    STANISŁAWOWI KRZEMIŃSKIEMU.



    Wieczyste piękno daremnie dla ślepych
    Roztacza wkoło barw i blasków przepych;
    Daremnie jasne promienie, jak gońce,
    Posyła ziemi to duchowe słońce —
    Gdy niema oczu, którym światła promień
    Mógłby otworzyć drogę uwidomień
    I ponad błotem skrwawionych trzęsawisk,
    Ponad prądami mijających zjawisk
    Ukazać bytu zdrój słoneczny, złoty,
    Przenikający kolejne żywoty,
    I ciągły przypływ tej świetlanej fali,
    Co łańcuch istnień wiecznie doskonali.

    Lecz chociaż dotąd jeszcze ziemskie rody
    Nie widzą wyższej harmonii i zgody
    I błądzą w cieniu bezsłonecznych krain
    Z piętnem przekleństwa, jakie nosił Kain, —