Strona:Pisma VI (Aleksander Świętochowski).djvu/111

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    tworności w jednem sumieniu! Dawajcie rozkaz, ogłosić go kazano. (we drzwiach) Pozwalam!
    Tadeusz. Kazieńku, ty teraz moja bez przeszkody — prawda?
    Kazimiera. Dziś żadnych ślubów nie robię. Wprzódy pan pójdź i wielkiemu bohaterowi odsłuż za mnie w szeregach dobrodziejstwo, jakie mu winnam (podaje mu rękę). Chodź stąd ze mną mój kochanku. (do Andrzeja rzucając mu nóż pod nogi) Przekonaj się, że był czysty i... wyostrzony... (wychodzi z Tadeuszem).
    Onufry (łaszcząc się do Andrzeja). Wszystkie rozkazy pana ściśle spełniłem...
    Andrzej (gniewnie). Teraz w pole! tam twoje miejsce! (wychodzi).
    Onufry (sam). A gdzie obiecane dukaty?

    (Zasłona spada).