Strona:Pisma VI (Aleksander Świętochowski).djvu/019

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


kwiatów... Naprzód przyniesiesz wody na kąpiel jej, a potem rózeg sobie!
Dulos (rzuca się na szyję Antei i całuje ją). Przedtem ją jeszcze pocałuję, zanim ty swemi ustami splamisz!
Kritobul (z wściekłością). Na pal tego łotra!
(Dejteros chwyta Dulosa).
Antea (padając przed Kritobulem). Pozwól mu przynajmniej pożegnać się z matką...
Kritobul (wskazując jej pałac). Tam!
Dulos (z gorzkiem szyderstwem). Taką tylko miałaś za mną prośbę... Ha, żmijo! .. (do Kritobula). Dziękuję ci za tę karę — padalcze. Żyć bym już nie chciał! (oddala się z Dejterosem; Kritobul wchodzi do pałacu za Anteą).
Protos (patrząc za Dulosem wzruszony). Przyjacielu, weź moje łzy z sobą.
Kritobul (z okna). Łap owady!

separator poziomy