Strona:Pisma VII (Aleksander Świętochowski).djvu/160

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Widok 15.

Gdy Orla szybko pobiegła i otworzyła drzwi, wszedł Gotar. Pot mu skropił czoło, na którem troska wyorała bruzdy.
Gotar. Nie wrócili?
Orla. Nie.
Gotar. Miałem jakąś nadzieję, że ich już tu znajdę.
Orla. Co to znaczy, Gotarze?
Gotar. O, to może bardzo wiele znaczyć. Naprzód, że zaszli daleko, a wracając podczas nocy, idą wolno... Powtóre...
Orla. Co takiego?
Gotar. W górach łatwo zmylić drogę...
Orla. I wpaść w przepaść... Czy tak?
Gotar. Zapewne, ale można spotkać się z drapieżnym zwierzem...
Orla. Gotarze, tobie chyba doniesiono już coś złego.
Gotar. To bym ich tu nie szukał.
Lida. Moje dziecko, nie trwóż się bezpotrzebnie. Gotar mówi tylko o najnieszczęśliwszych wypadkach.
Gotar. Zdarzają się jeszcze gorsze.
Orla. Jeszcze gorsze? Jakie?
Gotar. Arjos mógł np. skłamać swoją życzliwość dla nas i wprowadzić Tylona w zasadzkę.
Orla. On mnie poślubił!
Gotar. Wielu by cię poślubiło na całe życie, a cóż dopiero na jeden dzień!
Orla. Czy to tylko twój domysł?