Strona:Pisma Henryka Sienkiewicza (ed. Tyg. Illustr.) vol. 81.djvu/253

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—  249  —

cej czytelnikom, niż samo opowiadanie o losach bohatera i o szczęśliwem połączeniu Numy z Pompiliuszem. Usiłuje ona stać się albo dziełem sztuki, to jest utworem czysto artystycznym, albo analizą prawd życiowych na zasadzie nauki, albo odbiciem historyi i losów całych warstw społecznych, albo nakoniec tem wszystkiem razem. Oczywiście, gdy się ma do czynienia z utworami fantazyi, granice nie mogą być ani ścisłe, ani jasne. Obecnie nie chcemy rozwodzić się nad tem, czy usiłowania dzisiejszych powieściopisarzy są szczęśliwe i wolimy ów przesyt powieściowy tłumaczyć z jednej strony nadmiarem produkcyi, z drugiej obniżeniem się skali talentów wogóle. Jest ich więcej, ale są mniejsze, a stąd i spowszedniałe ich utwory nie mogą budzić takiego interesu, jaki budziły utwory dawnego pokolenia, na których potężna indywidualność autorska kładła właściwe sobie piętno.
Dziś też, gdy czytelnikowi nadsyłają z księgarni pakę utworów belletrystycznych, patrzy on na podpisane pod nimi nazwiska i zaczyna od Kraszewskiego, odkładając mniej znanych na czas, w którym już nic innego nie będzie do czytania. Oczywiście i między powieściami Kraszewskiego bywają wielkie różnice: jedne są wykończone i wyszlifowane, jak drogie kamienie, inne kreślone szkicowo bez wycieniowania konturów. Ale samo nazwisko daje już czytelnikowi gwarancyę, że znajdzie utwór nierobiony wedle modły, wzorów, nie konwencyo-