Kto powiada, że życie jest złe, temu zarówno łatwo jest żyć, jak i umrzeć. Pessymizm prawdziwy, filozoficzny, nie liryczny, otwiera wrota jednakowo ku życiu i ku śmierci. Schopenhauer zmarł w późnej starości, syt sławy, zaszczytów i — rozkoszy; któryś z uczniów jego, nie doszedłszy trzydziestki, kulę w mózg sobie wsadził. Kto pragnie zginąć, a jest pessymistą, ten odrazu jest w zgodzie ze swą wiarą; kto woli żyć, ma aż dwie drogi przed sobą: albo przyzwala na złość świata i w miarę sił od niej się chroni, lub też poprawia świat, skoro jest zły. Jest to sprawa temperamentu. Jakbądź jest, pessymizm nie zatruwa życia.
Ale kto wierzy i czuje, że życie jest smutne, ten ma ciężar na swych barkach, od którego niema ucieczki. Niepodobna działać, niepodobna tworzyć z tem przeświadczeniem, że smutek jest pierwszem i ostatniem wrażeniem, które świat nam gotuje. Smutek — podobno chwilowa niedokrewność mózgu — jest to kurara duszy. Nie poraża samowiedzy —