Strona:Pisarze polscy.djvu/061

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ani refleksyi — trucizn, które młodość naszą do szpiku przeżarły; jest to delikatna, srebrzysta mgła, którą jeden podmuch auto-analizy bez śladu rozpędza. Zarazem jednak wymaga znacznej subtelności duchowej, i będąc cząstką miłości wymaga odwagi. Nie każdy śmie powiedzieć, że jest szlachetny. Sieroszewski łączy w sobie te warunki: w ocenie świata i ludzi jest krańcowym idealistą, na wszystko zlewa promienie swej kojącej, rzewnej miłości; bodaj że samo istnienie złego wydaje mu się czasem niemożliwością. Rzecz charakterystyczna: w tylu utworach, których tłem jest Syberya, niema ani jednego poświęconego analizie zbrodni lub występku. W jedynym »Chajłachu« występuje zbrodnia, ale i tu autor uczynił swego zbrodniarza obłąkanym, a więc zdjął zeń odpowiedzialność moralną. Sieroszewski w opisach ludzi własnej rasy lubuje się w przedstawieniu istot miękkich, tkliwych, wytrwałych w niemem cierpieniu i bezgranicznej, nieświadomej zda się rezygnacyi. Anielski altruizm tarczą osłania im serca i nie zawodzi w chwilach najrozpaczliwszych i najbardziej beznadziejnych. Paweł Szczerbina (»Na kresach lasów«) sam ginący wśród umarłej na pół wsi jakuckiej, podnieca swe słabnące siły myślą, że pomoc jego może być potrzebna starej, konającej od ospy jakutce; w »Matni« Aleksander znosi bez szemrania wszystkie udręczenia od sąsiadów jakutów, choć zagrażają one nietylko jemu, ale i jego dziecku. Jeden i drugi spokojnie znosząc tęsknotę i własne cierpienie, nie mogą patrzeć na ćwiartowanie upolowanych renów. Taksamo, jak zbrodnia, te brutalne przejawy walki