Strona:Pilot św. Teresy.djvu/045

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ciebie. Tak, bo to napewno Ty natchnęłaś pilota drugiego aparatu — duszę, która Cię również bardzo kocha — aby wzbił się nagle wgórę, co pozwoliło nam wyminąć się”.
W kilka dni później Bourjade odbył na swym aparacie pielgrzymkę do Lourdes.
Po ukończeniu kursu w Pau został odkomenderowany na front, na odcinek w Wogezach, względnie spokojny, ale tem niebezpieczniejszy dla lotników. Na odcinku spokojnym przeciwnik ma czas wzmocnić swą obronę, ustawić jaknajdogodniej dla siebie zenitowe baterje przeciwlotnicze i wstrzelać się. Regulujące jego ogień „cygara” czyli podłużne balony obserwacyjne, umocowane na linach, uzbrojone są w dziesiątki karabinów maszynowych i bronione przez chmary aeroplanów. Na takim odcinku praca lotnika jest bardzo ciężka i niebezpieczna.
Ale Bourjade ufa w swoje siły, wierząc w pomoc patronki. Jeszcze jako artylerzysta ochrzcił jej imieniem swą baterję, teraz postanawia poświęcić jej swój aparat.
„I otóż jestem na froncie — pisze w swym „czarnym zeszyciku” — a dotychczas nie poświęciłem Ci wszystkich swych lotów i wszyst-