Strona:Pilot św. Teresy.djvu/046

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


kich bojów, których służba ode mnie zażąda. Prawdą jest jednak, iż ofiarowałem je Bogu i Tobie od pierwszego dnia i jestem pełen ufności w Twoją obronę.
Proszę Cię, aby mi wolno było umieścić Twą podobiznę na mym Nieuporcie”.
W jakiś czas potem, po pierwszych nieudałych bojach, pilot pisze:
„Znowu muszę się domagać Twojej pomocy... Ale przedewszystkiem niechże Ci podziękuję za wszystkie błogosławieństwa, za wszystkie łaski, jakie dzięki Twemu wstawiennictwu na mnie spływają. Podczas ostatniego lotu motor trzy razy wypowiedział mi posłuszeństwo, lecz dzięki temu, że to było nisko nad ziemią, za każdym razem mogłem bezpiecznie lądować.
Teraz proszę Cię o pomoc w innej sprawie. Kazałem sobie przysłać proporczyk Serca Jezusowego dla swego aparatu. Chciałbym go umieścić nad głową w aparacie. Daj mi odwagę zatknąć go tam jutro (wojskowe władze francuskie podobno niechętnie patrzyły na odznaki religijne w armji), a następnie walczyć, nie słabnąc ani na chwilę.”
Pierwsze boje „Pilota św. Teresy” nie były pomyślne, ale po kilku nieudałych próbach