Strona:Pilot św. Teresy.djvu/038

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


tamy. Pułk artylerji, w którym służył Bourjade, poszedł nad Sommę. Bourjade'a, który był wówczas podoficerem, mianowano komendantem baterji dział okopowych, tak zwanych po francusku „crapouillots”, umieszczanych stale w pierwszej linji. Baterje te były bezustannie ostrzeliwane przez ciężkie 105” działa niemieckie, których pociski rąbały ziemię jak ogromne topory, przez miauczące pociski austrjackich 88” i przez szybkostrzelne niemieckie 77”. Niejednokrotnie zdarzało się też, że do pierwszej linji padały pociski źle celowanych francuskich 155”.
Dwa razy Bourjade omal nie zginął od ognia własnej artylerji. Huk tak straszny, że pod hełmem głowa pęka, co chwila słupy ziemi, wyrzucane przez nieprzyjacielskie pociski, zasypują baterję dział okopowych, bezustanku trzeszczy strzelanina karabinowa, to systematyczna i spokojna, to znów nerwowa, nierówna. W nocy iluminacja rakiet, patrole do „kraju niczyjego” w celu przekonania się o skuteczności ognia, systematyczne ostrzeliwanie przez działa coraz cięższego kalibru albo też cisza ponura i pełna grozy, na wszystkie strony dysząca mdłym, na długo przywierającym do munduru, odorem płytko pochowanych trupów.
O czem myśli w okopach Bourjade?