Strona:Pilot św. Teresy.djvu/034

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


kiem francuskiej, wyszło niemało mężów prawdziwie religijnych, którzy wiernie i gorliwie służyli Bogu i Kościołowi. I niema w tem nic dziwnego — oczywiście, o ile żołnierz nie jest żołdakiem czy najemnym mordercą, lecz poważnie zapatruje się na swoje rzemiosło i wynikające z niego obowiązki. To znów zależy od ducha armji.
Otóż wiadomą jest rzeczą, że duch ten najwyżej stał zawsze w armji francuskiej. We Francji armja była i jest nietykalną świętością narodową, w której czuwa się nietylko nad wyrobieniem i wartością bojową żołnierza, ale także nad jego poczuciem honoru i rozwojem moralnym. To sprawia, że żołnierze sumienni i myślący uczciwie, zastanawiając się nad celami i zadaniami swej służby i swego zawodu, zrozumiawszy całą jego ideową doniosłość, skolei zaczynają myśleć o swych obowiązkach wobec społeczeństwa, co konsekwentnie prowadzi do myślenia o sprawach Boskich i obowiązkach wobec Boga. Zrozumienie jednego obowiązku zawsze prędzej czy później daje zrozumienie wszystkich obowiązków, lecz rzecz prosta, człowiekowi myślącemu rzetelnie i odważnie.
Tak było z współczesnym Bourjade'owi Ernestem Psicharim, porucznikiem artylerji we