Strona:Pilot św. Teresy.djvu/021

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


tak promiennemi, jakgdyby wysączyć z nich chciał całą radość, przepełniającą mu duszę.
Czy się umartwia? Nikt nie wie, bo Bourjade nigdy o sobie nie mówi. Prawdopodobnie, pomijając posty, ciała nie dręczy. Modlitwy i pobożne rozmyślania nie są umartwieniem, a ten święty więcej może analizuje i rozmyśla, niż daje się ponosić porywom. Przy całym romantyzmie i poetyczności duszy Bourjade to jasny, logiczny, analityczny umysł Francuza, zawsze doskonale zdającego sobie sprawę z tego, co czyni.
Zdarza się, że z Fryburga wyjeżdża do Cos, aby odwiedzić rodzinę. Ponawia wówczas pielgrzymki do Lourdes. Nie zaniedbuje ich podczas urlopów jako żołnierz w czasie dwuletniej służby wojskowej, tylko że wtedy ze względu na pośpiech nie jeździł do Lourdes na rowerze, lecz koleją.
Brutalnością do pewnego stopnia byłoby wnikać we wszystkie uczuciowe momenty takiej pielgrzymki. Ale w pewnej mierze możemy ją sobie w myślach odtworzyć. Postem, modlitwą i rozmyślaniami przygotowany dąży o świcie, aby czasu nie tracić, polnemi ścieżkami ku stacji kolejowej i wraz z budzącą się przyrodą odmawia najszczęśliwsze i przenaj-