Strona:Pieśni narodowe.djvu/118

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Źli wyśmieją, wydrwią ciebie
    Pieśni moja! I cóż stąd?
    To zgrzyt ziemi! Prawda w niebie,
    A na ziemi złości trąd!...

    Nuć więc zawsze w imię Boże,
    Dań ofiarną światu złóż,
    Łazarzowe otocz łoże
    I zażegnaj złości nóż!...

    Prawdy ołtarz oblej wonią,
    Złym pokory przykład daj
    I gdy wieszcze perły ronią,
    Ty rozsiewaj rosy — maj.

    Walery Przyborowski.





    *

    Jakże to pięknie, kiedy mąż dzielny
    Za swą ojczyznę walczący padnie!
    Gdy zaś opuści kto starą chatę,
    Rodzinną ziemię, — jakże szkaradnie!

    Gdziekolwiek zajdzie z ojcem i matką,
    Z dziećmi i z żoną, błądząc po świecie.
    Wszędy dlań wrogi, wszędy go ucisk,
    Nędza i hańba sromotna gniecie.

    I ród swój kala; w podłej włóczędze
    Wzgarda go ściga i złorzeczenie,
    Nigdzie współczucia dlań, ni litości,
    Nigdzie spoczynku, nigdzie wytchnienia.