Strona:Pieśni narodowe.djvu/114

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Do Orła białego!


Królu ptaków! Orle biały,
Lech nam cię za hasło dał;
Póki twoje skrzydła wiały,
Polak stale wolność miał.

Tyś prowadził Mieczysława,
Do szczepienia wiary cnót.
Przez twój lot Chrobrego sława;
Przeszła do ościennych wrót.

Kiedy nam panował Śmiały,
Tyś wiódł do Kijowa bram.
Ciebie wojska hasłem miały,
Tyś dodawał męstwa sam.

Kazimierz, gdy do Wiślicy
Zawołał mężnych Lachów ród,
Tyś siedział na ich przyłbicy,
Tobą jaśniał cały gród.

Z mężnych Jagiełłów Królowie,
Gdy dzierżyli Polski tron,
Wolność kwitła w czynach, mowie,
Tyś ją znaczył z wszystkich stron.

Tyś prowadził Króla Jana,
I odparł turecką moc,
Ty nie cierpiałeś ana.[1]
W listopadową noc.

Wolność z Kościuszką powstała —
Tyś ją od upadku strzegł,

  1. Przypis własny Wikiźródeł Uzupełnienie na podstawie Pieśni polskie narodowe, Warszawa 1905, s. 15 (8 w pliku DjVu).