Strona:Perełka.djvu/24

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   22   —

Ciągnęły całe sznury wędrownych, ptaków lecących na zachód, klekotały bociany, ćwirkały jaskółki i inne małe ptaszki.
Gęsi, przelatując ogromnemi stadami, pytały złocistego ptaka: Dokąd? dokąd?
A ptak ze złocistą obrączką odpowiadał zrozumiałą im mową: do Afryki! do Afryki!
I leciały długodziobe bociany i zdziwione patrzały na dzikiego gołębia i wołały klekotem:
— A to co? A to co? Wszyscy uciekają z Afryki a on leci z powrotem... Kle! Kle! Kle!
A ptak im wesoło odpowiadał: Zaraz wrócę! zaraz wrócę!...
I płynęli jakby na falach, dotykając się prawie obłoków i nie odpowiadając już nawet na nagabywania przelotnych ptaków.
Karlikowi dziwnem się wydawało wszystko, co widział... Nie znał innego kraju nad swój rodzinny, innych łąk nad ojczyste...