Strona:Pedro Calderon de la Barca - Kochankowie nieba.djvu/109

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    A harmońja słodka, tkliwa,
    Wtórzy mu i towarzyszy.

    ŚPIEW.

    Chwila to będzie zbawienna,
    Po stokroć błogosławiona,
    W której ta przepaść bezdenna
    W grób Darji będzie zmieniona.

    DARJA.

    Co mówisz, władzo tajemna!
    Że to będzie szczęścia znak,
    Gdy ta otchłań straszna, ciemna,
    Będzie dla mnie grobem?

    ŚPIEW.

    Tak.

    DARJA.

    Jak być może? cóż to znaczy?!
    Szczęście konać na tem dnie?
    Taki zgon nie będzież raczej
    Największem nieszczęściem?

    ŚPIEW.

    Nie.

    DARJA.

    Straszliwa fantazji maro,
    Czy ty, złowroga pieczaro!