Strona:Pan Obrażalski.djvu/9

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i zbiera wiadomości o nas, kto nazwał mnie gołąbkiem.
Julek. A więc Zygmuś...
Zygmuś. (idzie, do Zosi, potem Julka i mówi:) Spotkała mnie jedna pani z czarnym pieskiem i powiedziała mi, że pan jest czasem grzeczny, czasem niegrzeczny... (Chce podejść do Zosi, ale Julek wskakuje, przewraca krzesło i woła:)
Julek. Ja się nie bawię! Ja się nie bawię! Bawcie się sobie sami!

(Zygmuś i Zosia wychodzą)


SCENA 2.
(Zygmuś, Zosia, Stach,)
(W mieszkaniu Stacha, w pierwszym pokoju)

Stach. A z Julkiem co się stało? czemu nie przyszedł
Zygmuś. Siedzi obrażony w pokoju...
Stach. Co? Znowu? A to utrapienie z tym chłopcem...
Zygmuś. Tak mnie to smuci... Nieraz chciałoby się pobawić, pofiglować, a on wciąż obrażony o coś...
Zosia. Zaklął się na mamusię, że nie będzie się z nami bawił...
Stach. Musimy go z tych gniewów wyleczyć.
Zygmuś. Ale jak?