Strona:Pan Obrażalski.djvu/18

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


chcę! dziękuję! Bez Julka nie będę piła!
Zygmuś. Ja także!
Stach. Ach, Julku! Julku! coś nam narobił! Tyle łez przez ciebie!
(Drzwi się otwierają gwałtownie, wpada Julek)
Julek. Nie płacz Zosiu, nie smuć się Zygmusiu, nie wart tego jestem! Przebaczcie mi ukochani, nigdy już na nazwę Obrażalskiego nie zasłużę! (Rzuca się na szyję Zosi, całuje ją i Zygmusia, potem Stacha.)
Stach. Jakie to szczęście! Siadaj Julku i zmiataj twoje ulubione ciasteczka, a potem tańczyć.
Julek. Powiedziałem, że jak kocham, mamusię, nie będę...
Stach. Nie będziesz Obrażalskim!.. Na to dawaj słowo! Dalej do czekolady!

(Zasłona spada.)
Pan Obrażalski p18.jpg