Strona:Pamiętniki lekarzy (1939).djvu/88

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


jakże rzadkim okazem była u tych kobiet histeria. O, gdy porównam je z żonami robotników fabryk w Warszawie, szczególnie tych, którym lepiej płacą! Niektóre z takich osób są paniami „całą gębą“. Fryzjer, manicure i choroba w myśl zasady, że „panią jestem, gdy mogę leżeć na kanapie i być zawdy chora“.
Lecz wracając do chorych, które leczyłam we wsiach, choć nie mam żadnych statystycznych danych, na podstawie praktyki stwierdzam, że choroby ginekologiczne na wsiach, choć są dość częste, sprowadzają się przeważnie jednak do cierpień pourazowych po licznych, nieprawidłowo odbytych porodach, lub po nieaseptycznie przeprowadzanych poronieniach. Schorzenia natury zapalnej, rzeżączkowe lub też raka na ogół rzadko spotykałam.


Krzyk w nocy.

Jeszcze jestem młodym lekarzem i jestem przygotowana na wstawanie do chorych w nocy. Jednak w tę noc, w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia wolałabym spać spokojnie. Mój synek miał dopiero dwa miesiące.
Tymczasem o godzinie drugiej i pół w nocy obudził mnie krzyk przeraźliwy pod moimi drzwiami. Służąca otwiera. Okazuje się, że przed domem, gdzie mieszkam, kobieta rodzi. Przyprowadził ją do mnie jakiś mężczyzna. Opowiada, że on i ona są bezrobotni i bezdomni. W lecie wędrowali z miejsca na miejsce, szukając roboty w polu, a teraz w zimie mieszkają w stogu siana pod Minikowem. Ale przecież w stogu siana, zimą nie można dziecka urodzić! Mężczyzna wiedział, że jest w Starołęce lekarz, więc przyprowadził do mnie bezdomną kobietę. Z mojego mieszkania do dworca było parę kroków. Zatelefonowano po Pogotowie. Pacjentka, wijąc się z bólu, po mału schodziła do karetki, krzycząc przeraźliwie. Nim karetka ruszyła, dziecko przyszło na świat. Dałam kobiecie pieluszki i koszulki mojego synka, aby miała w co maleństwo ubrać.
To była gwiazdka w 1926 roku.


Choroby zakaźne.

W dziale chorób zakaźnych ubezpieczenia społeczne, a także i medycyna jako taka, bardzo wiele przyniosły pomocy ludności wiejskiej. Prawie o każdej porze roku występowały na wsiach, w których leczyłam, swoiste, powtarzające się choroby. Dyfteryt i szkarlatyna panowały przeważnie w końcu wiosny i latem. W tym okresie też rozpowszechniane byty wszelkiego rodzaju schorzenia przewodu pokarmowego, które stanowiły co najmniej 50 procent wszystkich zachorzeń w lecie.
W zimie i jesienią panowała grypa, angina i zapalenie płuc. Czy jestem w stanie opisać poszczególne, tysiącami wprost powtarzające się