Strona:Pamiętniki lekarzy (1939).djvu/680

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ściąganoby żadnych składek i nie udzielano żadnych świadczeń. Wywołany w ten sposób pewien wstrząs byłby może jednocześnie wstrząsem w umysłowości ubezpieczonych.


∗             ∗

Obserwuję odwiedzających mój gabinet pacjentów. W jednym miesiącu zadałem sobie trud i każdą poradę notowałem na kartce, zaliczając ją do jednej 7 grup, na które moich pacjentów podzieliłem. Interesowało mnie z czym, po co, i kiedy przychodzą. W ciągu miesiąca, a raczej w ciągu 24 dni pracy odwiedziło mnie 840 osób, załatwiłem w tym czasie 84 wezwań na miasto.
Pierwsza grupa to symulanci, ludzie zdający sobie zupełnie dobrze sprawę ze swego stanu. Grupa nieliczna, niecałe 6%. 18-letni uczeń ślusarski J. Ch. zgłasza się przynajmniej raz na tydzień, by uzyskać zwolnienie z pracy — jest zupełnie zdrów, widzi, że u mnie nic nie wskóra, więc wyszukuje tysiące powodów, by skierować go do jakiegoś specjalisty (bo mu to miał polecić lekarz fabryczny), ale kręci w najrozmaitszy sposób, by to skierowanie kolidowało z godzinami jego pracy. Stwierdzam, że jest kompletnie zdrów, że nie można nawet myśleć o przemęczeniu pracą — jest jedynie leniwy. Szofer S. Sk. lat 33 porzuca pracę, bo mimo orzeczenia komijsi uważa, że praca mu szkodzi i uważa się za niezdolnego do pracy, wystaje całymi godzinami na rogu ulicy, przychodzi raz na tydzień, robi bardzo zdziwionego, gdy się dowiaduje ode mnie, że nic u niego nie znalazłem i nic mu nie zagraża. Trudno zrozumieć dlaczego nie chce pracować — widocznie ktoś chce i może go żywić i dawać mu na papierosy. Wreszcie, u mnie, jak w każdym rejonie istnieje kilka żon ubezpieczonych, które „chorują“ przed jakąś rozprawą sądową, w związku z grożącą im eksmisją lub pragnąc otrzymać z kuchni publicznych suchy prowiant. Takich pacjentek jest kilka w miesiącu.
Neurasteników jest stosunkowo dużo. Poczekalnie Ubezpieczalni Społecznej to miejsca, w których omawia się przeważnie choroby i ich leczenie, przytacza się najbardziej fantastyczne objawy, cierpienia i tragiczne zejścia śmiertelne. Najczęstszym tematem i największym postrachem jest oczywiście gruźlica — stąd przynajmniej 10% pacjentów cierpi na phtisofobię. Takiemu czy takiej nigdy nie wystarcza kilkakrotne najdokładniejsze badanie lekarskie, wyjaśnienia, że brak jakichkolwiek objawów wyklucza możliwość choroby — zawsze pada pełne powątpiewania pytanie: „A dlaczegóż bolą mnie plecy?“ Negatywny wynik badania rentgenologicznego nie uspokaja ich całkowicie — wychodzą z tym samym pytaniem „dlaczego mnie jednak bolą plecy?“ Odnosi się wrażenie, że woleli by być choć „troszeczkę“ chorzy.
Najliczniejsza grupa chorych to agrawanci. Około 60%. Zaliczam tutaj świadomie wszystkich takich pacjentów z najrozmaitszymi cierpienia-