Strona:Pamiętniki lekarzy (1939).djvu/424

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


zrozumieć w swej tępej niskiej duszy — interesik, spekulacyjkę, szwindelek a co najwyżej handelek.
Sprawowanie rządów w Kasach za pomocą partii politycznych spowodowało i zakorzeniło bezład i bezwład w pracy. Ówczesne roznamiętnienie polityczne stwarzało stałą niegasnącą walkę. Zacietrzewienie w walce przysłaniało rzeczywistość, a nawet i sam cel walki. Pracownicy Kasy należący do jednej partii politycznej, uważali współpracowników członków innych partii za wrogów i nie tylko nie pomagali sobie w pracy, ale podstawiali nawzajem nogi i wystawiali wzajemnie na durni. Każda partia dążyła do supremacji, lecz żadna nie była zdolna do opanowania rządów. Po każdych wyborach nowy klucz wpływów i rugowanie przeciwników. Walka była ważniejsza niż praca.
Partie polityczne, grając na demagogii, forsowały bezsensowny awans społeczny. Zapełniano etaty „swoimi“ ludźmi, którzy często gęsto nie posiadali nie tylko wykształcenia i przygotowania do pracy, ale nawet nie mieli i cienia wrodzonej inteligencji i myślenia.
Olbrzymia większość lekarzy ustosunkowała się wrogo do Kas Chorych. Zasklepieni w swej pracy, pochłaniającej całkowicie uwagę i zaciekawienie nie spostrzegli, że na świecie dokonywują się olbrzymie przeobrażenia metod i organizacji pracy, stosunków gospodarczych i społecznych. Ufni w swą odwieczną niezależność, burzyli się na samą myśl pracy organizowanej, zależnej od biurokracji no i gorzej płatnej. Ci, których konieczności materialne nie zmusiły do przyjęcia pracy w Kasach, zwalczali je w opinii publicznej. Zaś część z pośród pracujących w kasach, spełniała swe funkcje bez przekonania, jedynie dla zarobku.
Ślepe stosowanie i przestrzeganie przepisów przez administrację, a wynikające z lęku przed odpowiedzialnością za samodzielne myślenie i decyzje musi doprowadzać do parodiowania życia i nieświadomego sabotażu.
Między ideowców medycyny uspołecznionej, dążących do istotnego udostępnienia pomocy lekarskiej rzeszom ludności, wkręcił się i spryciarz życiowy „wierny zwolennik“, pieczeniarz, który „stara się“ wykazać przed zwierzchnością swą 200% lojalność i... nadmierną gorliwością przyczynia się do parodiowania intencji, celów, idei i pracy ubezpieczenia.
Znalazł się i inny typ entuzjasty ubezpieczenia. Propagował je za pomocą rozrzutnego sypania świadczeniami celem zaspakajania choćby nawet urojonych roszczeń ubezpieczonych.
Pokutujące zwłaszcza w sferach inteligenckich przywary staro szlacheckie w postaci lubowania się w pozorach pańskości muszą przeszkadzać przy wszelkich usiłowaniach usprawnienia i unowocześnienia życia, które przecież staje się coraz bardziej skomplikowane i trudne.
Przeminął chyba bezpowrotnie statyczny okres dziejów, kiedy na rozległych i wolnych terenach mógł człowiek bytować niezależnie od technik i więzów organizacji.