Strona:Pamiętniki lekarzy (1939).djvu/352

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Napewno nikt nie irytowałby się, gdyby rząd uchwalił podwyżkę podatku i uchwalił n. p., że wobec konieczności uzbrojenia armii czy też budowy szkół od dochodu 5000 zł płaci się 1.000 zł podatku. Nasze społeczeństwo jest zbyt patriotyczne i ofiarne, aby nie uznać konieczności takiej stopy podatkowej. Lecz jeśli zarobi się 5.000 zł i dochód ten lojalnie się zezna, natomiast Urząd Skarbowy napisze czarno na białym, iż „ustalono dla podatnika“ dochód na 15.000 zł, wówczas podatnik odczuwa takie „ustalenia“ jako wymierzony sobie policzek. Wymiar taki zdaje się wprost mówić, że, ty podatniku próbowałeś nas oszukać, deklarując tylko 5.000 zł dochodu, lecz my znamy się na takich oszukaństwach i wymierzamy ci podatek od 15 tys. złotych“. W takich warunkach każdy za wiele zapłacony grosz przestaje być ofiarę, którą chętnie każdy obywatel złoży na potrzeby państwa, a staje się nieuzasadnioną kontrybucją, złożoną Molochowi biurokracji.
Ponieważ w końcu coraz wyższe wymiary podatkowe grozić mi zaczęły ruiną finansową, przeto musiałem zabrać się do prowadzenia ksiąg, gdzie skrupulatnie notuję każdy zarobiony i wydany grosz.
I co się okazało? Gdy w ten sposób ustaliłem swój dochód — okazało się, że przez szereg lat deklarowałem go conajmniej o 50% za wysoko, la Urzędy Skarbowe podwyższały ten wygórowany dochód jeszcze o 300%).
Dziś więc prowadzę księgowość i płacę niskie podatki. Ja mam wiele roboty, Urząd Skarbowy dostaje mało pieniędzy i obydwaj jesteśmy ze siebie zadowoleni. Ale czy nie było dla państwa korzystniejszym, gdy poprzednio ksiąg nie prowadziłem, ale płaciłem podatek odpowiednio większy?
Jeśli mowa o księgach, to jeszcze jedna uwaga. Obowiązuje nas — lekarzy — tajemnica zawodowa i nie mamy prawa zdradzać nikomu kto i na co się u nas leczy.
Tymczasem Urzędy Skarbowe — jak to wyżej opowiadałem — w taki czy w inny sposób zmuszają lekarzy do prowadzenia ksiąg i zapisywania kto, kiedy i wiele nam zapłacił. Pół biedy jeszcze, gdy rozchodzi się o lekarzy ogólno-praktykujących.
Ale czy n. p. lekarz specjalista chorób wenerycznych może tak znowu otwarcie pokazywać urzędnikom skarbowym zestawienie, z którego wynika n. p., że powszechnie znany kupiec Kaczmarek odwiedził gabinet wenerologa 20 razy płacąc po 10 zł za każdym razem, natomiast popularna artystka teatru miejscowego była u wenerologa tylko 12 razy i płaciła po 6 zł. Przecież oddanie takiego zestawienia w ręce obce, choćby urzędnika skarbowego — to zdrada tajemnicy zawodowej, a zatem czyn mogący zaprowadzić lekarza na ławę oskarżonych!
Teraz parę słów o t. zw. czynniku obywatelskim w komisjach szacunkowych. Otóż przy poprzedniej ordynacji podatkowej wymiarem podatków zajmowały się t. zw. „Komisje Szacunkowe“ istniejące przy każdym Urzę-