Strona:Pamiętniki lekarzy (1939).djvu/331

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jak zapatruje się Kościół na takie konieczne przerywanie ciąży? Otóż Kościół mówi, iż zasadniczo nie godzi się na żadne zabiegi, zmierzające wprost do zabicia płodu, natomiast nie protestuje, gdy w wyniku zabiegów koniecznych dla ocalenia życia matki — ciąża ulegnie przerwaniu.
A zatem mówiąc inaczej: Kościół zdaje się sankcjonować fakt przerwania ciąży, jeśli to przerwanie ciąży nie było celem zabiegu wykonanego jedynie w intencji usunięcia płodu, lecz zabieg ten miał na celu ratować życie matki. W takim przypadku kolizji życia dwóch istnień — daje się pierwszeństwo istnieniu matki.
Takie stanowisko Kościoła jest zupełnie zrozumiałe — zbytnia tolerancja przerywania ciąży byłaby najoczywiściej szkodliwa, lecz zbyt rygorystyczne pojmowanie zakazów Kościoła stwarzałoby znów w życiu codziennym dramatyczne kolizje.
Czterdziestoletnia Józefa S. żona poważnego kupca i matka pięciorga nieodchowanych dzieci zachorowała na kamienie żółciowe i zapalenie woreczka żółciowego. Po pewnym czasie objawy chorobowe ustąpiły i chora czuła się doskonale. Lecz w tym czasie p. Józefa S. zaszła w dążę i jak to się kobietom w ciąży przytrafia — zaczęła cierpieć z powodu mdłości wymiotów i objawy zapalenia woreczka żółciowego wystąpiły ponownie. Leczenie sprowadzało chwilową poprawę i chorą udało się jakoś doprowadzić do czwartego miesiąca cięży. Lecz od tego czasu wszystkie lekarstwa i zastrzyki przestały wprost skutkować i stan chorej z dnia na dzień się pogarszał. Było oczywistym, iż nie uda się wyleczyć chorej, jeśli ciężą nie zostanie przerwana. Oznajmiłem to rodzinie chorej, zalecając jej wyjazd w tym celu do kliniki w Bydgoszczy. Przywołany drugi lekarz potwierdził najzupełniej mój pogląd. Lecz p. Józefa S. była kobietą religijną, to też aczkolwiek od dwóch lekarzy słyszała zgodny sąd, iż przerwanie cięży jest jedyną możliwością uratowania jej życia — przywołała do swego łoża księdza, by od niego usłyszeć, czy z religijnego punktu widzenia możliwe jest dopuszczenie do wykonania takiego zabiegu. Ksiądz, człowiek porywczy i ograniczony, zamiast znaleźć jakąś kompromisową odpowiedź — z uniesieniem miał powiedzieć, iż każde przerwanie ciąży jest ciężkim grzechem, bezwzględnie przez Kościół potępionym. Wobec tego p. Józefa S. kategoryczne odmówiła swej zgody na wykonanie zabiegu. W rezultacie po kilkunastu dniach — pięcioro jej dzieci odprowadziło zmarłą matkę na cmentarz. Po roku zmarł również ojciec dzieci i obecnie biedne rodzeństwo 5-ciu zupełnych sierot chowa się bez żadnej opieki rodzicielskiej.
Nie chcę się zastanawiać nad zagadnieniem, kto w danym wypadku popełniłby większy grzech, czy lekarz, który ratując życie matki i pięciorga dzieci przerwałby ciążę, czy też duchowny, który na skutek swego stanowiska zawinił śmierć matki licznej rodziny, nie ratując przez to zresztą i poczętego życia płodu, który to płód razem z matką w jej łonie swe