Strona:Pamiętniki lekarzy (1939).djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


tłumaczenie, że ząb da się jeszcze wyleczyć. Ani że w młodym wieku nie można tak lekkomyślnie zębów tracić, bo wnet nie będzie miał czym gryźć. Ani że bez zębów pannie się nie spodoba.
„Pani ma to robić co ja chcę, bo ja płacę do Ubezpieczalni. Gdybym chciał, żeby mi pani ten palec ucięła, to pani musi to zrobić. W tej Ubezpieczalni, to tylko chcą naprawiać i naprawiać zęby. Nie będę tyle razy da dentysty chodził. Pójdę do prywatnego doktora to mi za 3 zł wyrwie“.
I poszedł do prywatnego doktora. Za swoje pieniądze to on doktorowi powie, co z zębem trzeba robić.
Mam wiadomość z wiarygodnego źródła, że doktór dał się przekonać.
Dlaczego nie ma 3 zł zarobić?
Poco odsyłać pacjenta do dentysty?
Z jednym zębowym pacjentem weszli i inni. Chcę się od razu pozbyć tej zębatej kolejki. Kilka młodych kobiet poniżej lat 30. W ustach już prawie same ropiejące korzenie. Nadają się do wyrwania. Ale mało która z pacjentek zgadza się na usunięcie korzeni. „Na razie nie boli to niechta siedzi. O te w zadku to mi nie chodzi. Jak uzbieram trochę pieniędzy za mleko i jajka — mówi — to sobie u prywatnego dentysty dam zrobić koronę na ten ząb z przodu“. Oczywiście na zdrowy ząb. Bo jakżeby mogła bez korony iść na wesele siostry.


Dowód osobisty.

Były niedawno takie czasy, że ubezpieczeni nie mieli legitymacji z fotografią: przynajmniej na prowincji. Święte to były czasy. Z kartką pracodawcy wydaną na nazwisko ubezpieczonego przychodzili do lekarza wszyscy krewni, koledzy i sąsiedzi. Dzisiaj tylko podstawia się dzieci. Bo dorośli mają legitymacje z fotografiami.
Otóż w tych dawnych dobrych czasach przyszła młoda kobieta do zbadania; żona ubezpieczonego Józefa K. Źle się czuje od paru miesięcy, osłabiona, bóle w krzyżach i t. d. —
„A dzieci ile pani ma“. „Nie mam dzieci“.
Otwieram kartotekę, dwa porody zanotowane.
„Ma pani dzieci, czy nie?“
„Nie mam“.
„Więc dlaczego mam zapisane, że pani dwa razy rodziła“.
„Mam dzieci — rumieniąc się mówi — tylko się wstydziłam przyznać“.
Sprawa zaczyna się wikłać.
„Mężatka wstydzi się, że ma dzieci“? Dziwnie się czasy zmieniły.
Kładę pacjentkę na krześle ginekologicznym i stwierdzam autentyczne dziewictwo. A żona Józefa K. dwa razy rodziła.
Okólnik — nie wiem który.